„Umieć w coś” – internetowy żart czy przyjęta przez uzus konstrukcja językowa?
- Maria Doroszczak

- 2 mar
- 1 minut(y) czytania
Rodzina mi wyjaśniła, że "umieć w coś" to taki językowy żarcik internetowy. Ale ta konstrukcja staje się coraz częstsza i chyba wykracza poza ramy żarciku.
Co na to fachowcy od języka?
Szanowna Pani,
rzeczywiście forma umieć w coś ma swój początek w przestrzeni internetowej. Została nawet zgłoszona do plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku 2017, a specjaliści skomentowali ją jako nowy model składniowy.
Tradycyjnie czasownik umieć łączy się z bezokolicznikiem (umieć coś zrobić) albo z rzeczownikiem w bierniku (umieć matematykę). Konstrukcja umieć w coś wyłamuje się z tego schematu, wprowadzając przyimek w (np. nie umieć w komputery, umieć w relacje).
Z perspektywy językoznawczej mamy tu do czynienia z, jak już wspomniałam, innowacją składniową, która jest ponadto nacechowana stylistycznie. Jej źródeł upatruje się w języku memów i forów internetowych. W polszczyźnie konstrukcja ta została przyswojona jako celowo ironiczna, co stało się elementem jej funkcji pragmatycznej. Znaczeniowo umieć w coś nie jest prostym odpowiednikiem umieć coś robić. Często niesie dodatkowy odcień oceny kompetencji w szerszym sensie – idzie nie tyle o konkretną czynność, ile o ogólną sprawność w jakiejś dziedzinie (np. umieć w marketing, nie umieć w związki).
Należy pamiętać, że forma ta pozostaje ograniczona do rejestru potocznego i internetowego. Nie jest akceptowana w normie wzorcowej i w tekstach oficjalnych będzie odbierana jako stylizowana lub błędna.
Z pozdrowieniami
Maria Doroszczak

Komentarze